Zaczęły się w końcu
cieplejsze dni i w odstawkę poszły ciepłe spodnie i jeansy,pojawiła się
możliwość ubierania lżejszych i przyjemniejszych w noszeniu tkanin. Jak zawsze przy takiej okazji zacznie się wybieranie
wśród Pań najwygodniejszego i najlepszego fasonu dla siebie. Ja w tym momencie
skupię się na kwestii alladynek/haremek/pump. Cóż; są tacy co rozróżniają te
fasony, dla większości z nas facetów jest to sprawa prosta-coś takiego co miała
na sobie księżniczka Jasmina w „Alladynie”; czyli luźne, szerokie spodnie, zakończone na dole gumką. Pomijając subtelny
drobiazg-albo coś się nam podoba albo nie, a spodnie tego rodzaju jakoś nie
wzbudzają w Nas niechęci aczkolwiek są one bohaterami niejednej burzy w
szklance wody i niejednym tematem gorącej dyskusji.
Całą
fachową typologię związaną z wysokością kroku i tym samym zmianą przynależności do danej grupy
spodniowej-odpuszczamy sobie, bo nas to nie interesuje, w zupełności wystarczy
nam to co przeżywamy podczas zakupów jeansów-połapanie się w systemie slim/fat/
normalny stan/obniżony stan jest wystarczająco uciążliwy .Interesujące jest w
nich coś innego:
- Pojawiły
się w Europie na Zachodzie jakieś 3 lata temu, do Polski dotarły z małym
opóźnieniem i od razu zaczęło się
narzekanie na nie, bo:
-Polki
papugują z „Zachodu”, bo już nie mamy naszych gustownych fasonów tylko nosimy
to co Arabowie, ani chybi nadciąga „zmierzch” naszej kultury modowej ,bo to są
gwiazdy jednego sezonu i za rok to będą służyły do mycia szyb, bo sama ich
nazwa jest niecna-gdzież w Polsce „haremki” toż to u nas haremów nie ma, bo to
totalnie bezguście i tak dalej i tak dalej…
Zastanawia mnie też jedno-skoro te spodnie
mają tyle wad to..czemu je tak wiele osób kupuje i co najdziwniejsze-osób w różnym
wieku, a zatem…może nie są aż tak złe?
Cóż, nieszczęsne spodnie nie będąc świadome tylu
złych emocji jakie wywołały, jakoś się zadomowiły i w Europie i w Polsce.
Oczywiście w 2013 roku ponownie zapowiadano ich koniec i ponownie okazało się,
że krytyka krytyką ale ludzie wiedzą swoje i dalej je kupowali,ba; ciężko było
znaleźć sklep który by ich nie oferował a na serwisach aukcyjnych-tyle ich ile
niewolnic w nomen-omen haremie. Dlatego nie popełnimy nadużycia przewidując, że
i w tym roku nie dadzą się wykurzyć z ulic, choć podobno w tym sezonie ma dojść
do głosu moda japońska-hmmm…już widzę biedne kobietki zasuwające po ulicach w
kimonach i drewnianych sandałach, to już wolę owe nieszczęsne haremki.
I tu
dochodzimy do sedna sprawy-czemu one wywołały takie piekło? Ano za sprawą
fasonu -bo jakoś nie było to do pomyślenia, że kobieta może wyjść na ulicę w
luźnych a nie przylegających do ciała portkach i w dodatku nie jeansowych. Cóż, obcisłe spodnie i owszem, ładnie się
prezentują aczkolwiek są dla mnie bardzo niebezpieczne-dlaczego?Zwykle najładniejsze widzę prowadząc samochód i dochodzi do rozdarcia wewnętrznego-patrzeć na posiadaczkę tychże spodni czy na drogę i na gościa przede …TRRACH!...mną…
Abstrahując od mojego zamyślenia,wszelkiego
rodzaju spodnie opinające ciało, niezależnie od swych zalet optycznych mają
jedną bardzo poważną wadę-termiczną. Nie odkryję Ameryki mówiąc; że w gorący
dzień lepiej mieć między tkaniną spodni a ciałem trochę luzu a tych w rurkach
raczej nie znajdziecie, w haremkach-owszem. I właśnie przez ten luz zostały
powszechnie znienawidzone-co jest moim zdaniem jednym z absurdów-to tak jakby
nienawidzić psa za to, że szczeka.
Z brakiem „obcisłości „ tego fasonu pojawił
się też zarzut-a mianowicie, że są mało
kobiece bo nie podkreślają figury. Cóż drodzy krytycy-jeden woli na śniadanie
kawę drugi herbatę i można powiedzieć;
że oboje mają dobry smak.
Kolejny zarzut i to często i „fachowo”
podkreślany-wygląda się w nich jakby miało się pieluchę-kurcze wynika z tego,
że noszenie pieluch pod spodniami i to z
reguły jeansami jest w Polsce wybitnie rozpowszechnione skoro jest tak wiele
fachowych opinii bo nie wątpię, że do takich wniosków można dojść wyłącznie
empirycznie.
Rozbawił
mnie zarzut o przejmowaniu „obcych wzorców” w dobie powszechnej
globalizacji i rozpowszechniania się
tych samych modeli i wzorów na całym świecie, w końcu skoro Zara czy bon
prix-zwłaszcza ten drugi sklep ma ich w swojej ofercie sporą ilość fasonów i
wzorów,mają sieci w całej Europie to czy jest to „małpowanie” i ślepe
naśladowanie?„Krytycy” też zapominają się z jednym-celebrytki jakoś nie
przejmują się ich fachowymi uwagami, podobnie jak zwykłe kobiety i…kupują je nadal.
Bez wątpienia do zalet tego typu spodni możemy
zaliczyć to że nadal nie są widoczne non
stop i na każdym kroku, do czego zresztą wydatnie przyczyniają się sami
projektanci serwując nam kolejne wariacje fasonowe i stylistyczne na ten temat.
Czy zatem haremki mają jakieś zalety?
Hmmm… pomyślmy:
-z pewnością za sprawą luźnego fasonu stanowią
ciekawą alternatywę dla spódnicy, nie mając jej zasadniczej wady-a mianowicie
wiatr nic Paniom nie podwieje i nie uniesie-vide M.M;
-luźny fason
przełoży się na wygodę noszenia-parafrazując tekst handlarzy samochodów: „nic
nie puka, nic nie stuka” tu mamy „nic nie uwiera, nic nie obciska”;
- bo przy
nich małe znaczenie ma idealny kształt nóg-luźny fason zamaskuje wszystko w tym kilka
dodatkowych kg-aczkolwiek uczciwie mówiąc-fason ten mocno skraca nogi;
-są bardzo
uniwersalne;, bez problemów zmieniając tylko buty i dodatki można z nich zrobić
stylizację zarówno sportową jak i wieczorową;
-są niezastąpione na ciepłe dni, mając w
dodatku zaletę praktyczną-przez luźno opływającą tkaninę żaden komar nie
przebije się do nóg .
Mimo tych niewątpliwych zalet części
Paniom zadrży ręka gdy stojąc pod
wieszakiem będą się zastanawiały nad ich zakupem, obawiając się jak też ocenią
je w nich ich partnerzy .Sądzę, że jeżeli zrobicie połączenie na przykład w
takim stylu: japonki+haremki+kolorowa
bluzeczka =żaden z Nas nie będzie miał nic przeciwko takiemu połączeniu a
jeżeli ubierzecie na siebie szpilki, haremki z błyszczącej tkaniny,top =to
możecie być pewne Naszej aprobaty. Nie zapominajcie, że cenimy odwagę i oryginalność
i takie zestawy po prostu nam się podobają bo są oryginalne i ciekawe. A prawdą
jest, że w takich spodenkach dużo bardziej wyróżniacie się niż w już nieco oklepanych rurkach i
legginsach.
Czy zatem nastąpi rychły zmierzch tego
fasonu? Cóż, ostatnio dla oderwania od
się od kucia planu miasta z przyjemnością wychodzę na takowe i nie ukrywa-z
przyjemnością zerkam na mieszkanki mojego miasta a nie na tabliczki z nazwami
ulic;i…
Nie będę ukrywał swojego lekkiego
zaskoczenia-o ile w Lublinie jeszcze w ubiegłym roku takie porcięta były czymś
unikatowym to w tym są czymś wręcz powszechnym. Jeszcze do niedawna nieśmiało
pojawiały się pierwsze odważne w jeansowych; teraz mamy na ulicach pełnię
wzorów i kolorów oraz fasonów. Ba o ile
do niedawna były trudno dostępne to teraz wiszą na witrynach w co drugim
sklepie.
Urzekło mnie jeszcze jedno-jakoś Lublinianki
„mają w poważaniu” ;że jest to fason dla wysokich/szczupłych/młodych. Ostatnio
widziałem Babcię pod 80-tkę która zasuwała do lidla w neonowo-różowych.




Hahah o czym będziesz bloga prowadził , jak tak wyczerpująco wszelkie aspekty przedstawiłeś ;)??!!
OdpowiedzUsuńAle tę babcie w neonach to bym chciała zobaczyć ;)
No to nie pozostaje mi nic innego jak z aparatem polować pod lidlem ;-);no ale uwzględniając obecne temperatury w Lublinie-powinno to być dość łatwe ;-).
UsuńZ haremkami jak z koncem swiata - ciagle zapowiada sie jego zmierzch, a on(one) na przekor przepowiedniom trwa (trwaja) :)
OdpowiedzUsuńcoraz więcej osób je nosi, bo wygodne, choć mało kto w nich pociągająco wygląda:))
OdpowiedzUsuńharemki mą miłością :)
OdpowiedzUsuń