Brak pomysłu na sobotnie popołudnie;więc..jazda do Kozłówki-z Lublina bliziutko a sentyment do miejsca jest-jedna z pierwszych randek tam była;cudna sesja ślubna więc...jazda.
Dla zainteresowanych którzy tam nie byli-jest to letnia rezydencja Zamoyskich z imponującym muzeum i przepięknym ogrodem. Oprócz samego budynku który skrywa wielkie bogactwo zabytków (nawiasem mówiąc polecam "podpięcie" się pod wycieczki szkolne z młodzieżą <14 lat)-Pani Przewodniczka cudnie dostosowuje wtedy poziom merytoryczny do dzieci i zamiast sypać tekstami o "cudnej neoklasycystycznej tralce przy schodów pochodzącej z 19 wieku z pracowni imć Bartoliniego z Dolnej Saksonii--mówi prosto;zwięźle i sypiąc ciekawostkami-Stare Pryki też słuchają z przyjemnością.
Czy warto? Z zewnątrz wita nas taki widok:
Amatorzy i amatorki 4 kółek (nie Kotów) z pewnością udadzą się do powozowni gdzie po obejrzeniu ówczesnych "bryczek" bez wątpienia uznają;że nawet najnędzniejszy współczesny samochód jest naprawdę cudownym wynalazkiem.
Wszyscy natomiast zachwycą się cudnym parkiem:
Można w nim bezkrwawo upolować aparatem liczne bażanty:
Warto też zajść do Kaplicy i do nietypowego miejsca-ironią jest;że taki obiekt znajduje się na terenie posiadłości szlacheckiej-chodzi mi o muzeum socrealizmu-niestety w środku fotek nie wolno robić;ale warto wrócić na parę chwil do tamtych czasów;pokazać dziatwie jak były wyposażone pokoje ich dziadków a dla wielbicieli tego okresu czeka nie lada atrakcja-obok muzeum można posłuchać przemówień Wielkich Tamtych Lat i na przykład "strzelić" sobie fotkę z Wołodią L który po wyeksmitowaniu z Poronina tu odpoczywa w parku;ba; warto nawet posłuchać co te pomniki mówiąc; bo poniższy przykład Bolesława B. pokazuje;że aż tak głupio teraz nie gadają (co usłyszałem w dymek na fotce wstawiłem)
Podsumowując-"do Kozłówki wróć!! i aparat miej w gotowości-bo w parku nie jest sztuką napotkać Baśki o rudym futerku :-) które na całym terenie Posiadłości i przed nią radośnie harcują ;-).
świetna wycieczka, trochę sentymentu i dużo pięknych widoków :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZawsze sobie obiecujemy udac sie wreszcie do tej Kozlowki, w koncu to nie tak daleko od nas, ale ciagle czasu brak. Swietny reportaz, przeczytalam z nieskrywana ciekawoscia! a jakie efekty polowania, bazanty chodza, jak nie przymierzajac kury po podworzu :) Pisz reportaze, pisz!
OdpowiedzUsuń