Dobra;tytuł jest nadęty i patetyczny;teraz będzie luźniej; zatem dziś pora na wizytę w:
Biskupinie.
Co prawda z oryginalnego grodu mało pozostało;ale rekonstrukcja robi duże wrażenie:
a zatem:
Zwróćcie uwagę na swoisty "deptak"-nasi praprzodkowie byli cwani i nie lubili chodzić po błocie;a w ten sposób były "wybrukowane" wszystkie ulice:
Na dole-ujęcie "turystycznej" części czyli wioska z rzemieślnikami którzy w strojach i technikach z epoki wykonują różne przedmioty:
A tak mieszkano:
I co? Nadal narzekacie na swoje mieszkanka? Dodam;że na 60-80 metrach mieszkano w 10 osób+inwentarz.Ciekawostką były...łóżka piętrowe :-).
cóż;wał nie w stylu Malborku ale tyż solidny :-)
A poniżej ichniejsza wersja Big Brothera czyli Światowid patrzy :-):
Cóż;poniższe zdjęcie jest komentarzem do obecnej sytuacji w Polsce-owe zdjęcie może wykorzystać zarówno opozycja/koalicja (niepotrzebne skreślić) bo:
"nie jest prawdą i są to tylko wrogie pogłoski;że młodych polaków nie stać na własny dom.To są wrogie podszepty ICH! a przecież każdego stać na własne m1 jak na zdjęciu poniżej:"
Biskupin ma też swoje niebezpieczeństwa.Gdzie nie gdzie można spotkać pazerne relikty przeszłości żądające haraczu:
Odmowa uiszczenia haraczu kończy się źle...:-):
:-) i parafrazując: "i to by było na tyle" :-)
ps. na koniec mała uwaga dla Pań zamierzających się tam wybrać: to nie jest obsesja ale polecam założyć na pupcie albo spodnie alladyny albo długie zwiewne maxi;stanowczo odradzając jeansy i krótkie kuszące spódniczki i szorty. Dlaczegoż? Nie da się ukryć;że uwzględniając położenie osady wśród bagien i jezior będzie czekało na Was stado krwiopijców które bez wątpienia "polecą" na Wasze odsłonięte nogi...:-).










świetna wycieczka i fotorelacja :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńO widzisz , byłam niejednokrotnie w Gnieźnie , a w Biskupinie jeszcze nie ;) podkreślam - jeszcze .....
OdpowiedzUsuńA polecam :-);bo ja za kilka lat z potomstwem pojadę tam ponownie-ale póki co na koniec postów wakacyjnych--pojadę do Gniezna i Częstochowy.
Usuńbardzo fajne zdjęcia, przyznam szczerze, że całkiem zapomniało mi się o tym miejscu:)
OdpowiedzUsuńA ja nigdy nie bylam w biskupinie! bardzo lubie twoje reportaze, tak trzymaj:) pozdrawiam wakacyjnie, wreszcie wracam do blogowania powolutku, dzis przemknelam z rodzina przez twoje miasto:) ale tylko obrzezami i wielkim pospiechu:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
nigdy tam nie byłam, a poczułam się jakbym znała tomiejsce:) fajnie wszystko opisałeś i bardzo ciekawie :*
OdpowiedzUsuń